Sonda: Liga Mistrzów
Wideo z sieci: Liga Mistrzów
Strzelcy: Liga Mistrzów
14 - Lionel Messi (FC Barcelona)
12 - Mario Gómez (Bayern Monachium)
10 - Cristiano Ronaldo (Real Madryt)
7 - Karim Benzema (Real Madryt)
Zamów newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do newslettera Futbolnews.pl
Artykuły: Liga Mistrzów
Kotorowski bohaterem Lecha
Przed meczem z Interem wydawać by się mogło, że najmniejszy udział w awansie będzie miał bramkarz Lecha. Życie jednak spłatało im figla w postaci rzutów karnych. Dopiero długa seria jedenastek wyłoniła zwycięzcę. Na szczęście okazał się nim Lech, w którym główną rolę odegrał Kotorowski.
- Z początku myśleliśmy, że będzie to łatwiejszy mecz. Tak to wyglądało, gdy w pierwszych minutach stworzyliśmy sobie kilka sytuacji bramkowych – mówił po spotkaniu bohater Lecha, Krzysztof Kotorowski. - Emocje były ogromne, ale przeszliśmy dalej i to jest ważne. Nie ważne jak, ważne, że gramy dalej - dodał bramkarz.
Golkiper poznańskiego zespołu zaznaczył, że Lech w piłkę grać potrafi, choć wczoraj nie wyglądało to najlepiej. - Mamy swój styl, ale krótko nam to wychodziło. Wpadłaby jakaś bramka i byłoby zdecydowanie łatwiej. Nie róbcie afery, bo mecz wygrany, tylko pograliśmy sobie dłużej – żartował po spotkaniu Kotorowski. - A tak poważnie gdybyśmy strzelili to byłoby milej - przyznał po chwili.
Jednak to nie styl gry, a rzuty karne i skuteczność ich wykonywania zadecydowały o awansie do kolejnej rundy. - Karne to loteria. Ilu wielkich już nie strzeliło? Karne to dramaturgia, euforia i emocje, które są nie do opisania - podkreśla bramkarz mistrza Polski. - Obroniłem pierwszego i myślałem, że będzie z górki. Jednak się myliłem - dodał.
Zespół Jacka Zielińskiego musiał wczoraj jednak stanąć naprzeciw Interowi Baku i wyeliminować go z rozgrywek. Dopiero jedenasta seria rzutów karnych wyłoniła zwycięzcę. Kibice na trybunach długo czekali na rozstrzygnięcie. Niecierpliwił się także golkiper Lecha - Pomyślałem, że chyba ja będę to zakończyć. I tak też się stało. Strzelę, a później złapię - zdradził po meczu Kotorowski.
Właśnie tak się stało. Bramkarz Lecha skutecznie wykonał rzut karny, a później obronił strzelany przez Lomaię. - Czasami trenuję wykonywanie rzutów karnych, ale bardzo rzadko. Wolę trenować ich bronienie – przyznał golkiper poznańskiego zespołu. - To nie jest jednak tak, że nie miałem pomysłu na strzał. Jestem zawodowcem i wiedziałem jak uderzę - mówi Kotorowski.
Przed poprzednim sezonem był dopiero trzecim bramkarzem Lecha, jednak kontuzje Kasprzika i Buricia sprawiły, że dostał szansę od trenera Zielińskiego i ją wykorzystał. Podczas obozu przygotowawczego w Austrii Kotorowski walczył o miejsce w bramce i jest na tę chwilę zdecydowanym numerem jeden Lecha. Mecz z Interem jeszcze bardziej umocnił go na tej pozycji.
- Czuje się świetnie i mam wszystko poukładane w głowie. Wysoka forma cieszy i są powody do optymizmu. Robię swoje, jestem stąd i będę tu robił to jak najlepiej potrafię. Mam fajnych ludzi, z którymi współpracuję. Paweł Primel robi z nami świetną pracę. Jesteśmy dzięki nim lepszymi bramkarzami, jednak rywalizacja nadal trwa - kończy Kotorowski.
Mateusz Szymandera
Powiązane artykuły:
- Maciej Skorża stracił cierpliwość?
- Wisła dopiero we wrześniu u siebie
- PZPN: Wcale nie boimy się krytyki
- Tak Bordeaux rozbiło Legię (wideo)
- Horror Lecha, spacerek Sparty (wideo)
- Lech zawstydził całą Polskę
- Jeleń: albo transfer, albo nowy kontrakt?
- Krzysztof Kotorowski: Bronię dwa i kończymy...
- Kotorowski strzelił na 9:8 i obronił honor
- Pierwsza taka Legia cudzoziemska
- Rasistowski skandal. "J... Murzyna"
- Pobojowisko w kadrze Kolejorza
Komentarze

Jakby wcześniej nie zawalił, nie byłoby karnych. I tyle w temacie - lepszy chory Burić niż Kotor w formie.

Jedyny piłkarz w Lechu,który wie co to piłka nożna i potrafi w nią grać!Brawo!
