Aktualności
 
Powrót z zaświatów. Magiera jednak zdołał go odbudować?
 
18. maja 2017, 17:19
źródło: własne
 

Wydawało się, że w Legii już większego pożytku z niego nie będzie. Tomasz Jodłowiec w tym sezonie bardzo rzadko, jak na niego, gościł w podstawowym składzie warszawskiego zespołu i wszystko wskazywało na to, że jest już "po drugiej stronie góry"...
Kliknij na zdjęcie, aby je skomentowaćJodłowiec u Magiery przegrywał rywalizację z Michałem Kopczyńskim. Nie dlatego jednak, że wychowanek Legii wszedł na niebywały poziom. To raczej "Jodła" obniżył zdecydowanie loty w porównaniu do poprzedniego sezonu, w którym był kluczową postacią wśród legionistów. Do tego doszły problemy osobiste, z hazardem w tle. Na domiar złego, z Legii pozbyto się jego serdecznego przyjaciela Tomasza Brzyskiego.

W efekcie Jodłowiec przez większość sezonu nie przypominał zawodnika, bez którego trudno było sobie wyobrazić Legię w poprzednich rozgrywkach. Był wolny, apatyczny, brakowało mu wyczucia i intensywności w grze. Doświadczony pomocnik stracił miejsce w reprezentacji Polski. Selekcjoner Adam Nawałka przestał przysyłać mu powołania. Powoli także przy Łazienkowskiej wszyscy tracili nadzieję, że "Jodła" wróci jeszcze na swój poziom.

Aż tu nagle, w meczu z Lechem, powrócił Jodłowiec jakiego dobrze znamy i pamiętamy. Doświadczony pomocnik znowu był wszędzie, rozbijał ataki rywali, nie przegrywał pojedynków, a wreszcie popisał się znakomitą asystą przy golu zdobytym przez Michała Kucharczyka. To była znowu ta najlepsza wersja "Jodły". Taka w jakiej zakochany był chociażby trener Stanisław Czerczesow, który rozpoczynał od niego ustalanie podstawowego składu.

Długo to trwało, można było już mieć wątpliwości czy w ogóle się uda, ale wydaje się, że trenerowi Jackowi Magierze powiodła się misja odbudowy formy Jodłowca. W takiej dyspozycji, jak w meczu z Lechem, może jeszcze wiele Legii zaoferować...

 
 
Słowa kluczowe: jodlowiec | legia | magiera | lech | poznan | kopczynski | czerczesow
 
powrót » do góry » drukuj wyślij link komentarze (1) dodaj komentarz
 
 
Komentarze
 
Trudno nie wygrać rywalizacji z Kopczyńskim, który tak na dobrą sprawę nie wiadomo dlaczego wychodził w pierwszej jedenastce
 
 
kabet dodał(a), w piątek 19. maja 2017 o godzinie 21:33