Teksty Czytelników
Nasi Czytelnicy piszą!
Artykuły zamieszczone w dziale "Teksty Czytelników" publikujemy w wersji oryginalnej, przesłanej przez Czytelników. Za treści w tej części serwisu redakcja nie odpowiada.
Teksty Czytelników
Pogrzeb wałbrzyskiej piłki
„Jak zapewnić sobie spadek z ligi po czterech kolejkach nowego sezonu?” Za napisanie poradnika pod takim tytułem powinni zabrać się piłkarze Górnika Wałbrzych, którzy od czasu rozpoczęcia rozgrywek 2011/2012 przegrywają mecz za meczem.
Pierwszy sygnał o tym, że coś nie funkcjonuje tak jak powinno w Górniku zbagatelizowano, a była nim przegrana w rundzie przedwstępnej Pucharu Polski z drugim zespołem Rozwoju Katowice. Wysoką porażkę (5:2) tłumaczono wówczas nieobecnością trzonu zespołu, który przebywał właśnie w Finlandii. Po powrocie m.in. Morawskiego i trenera Bubnowicza karta miała się odwrócić. Tymczasem zbliżający się sezon brutalnie zweryfikował stan w jakim aktualnie znajduje się Górnik. Inauguracyjna porażka w meczu przyjaźni w Jaworznie, gdzie mecze rozgrywa tyski GKS (1:0) była wkalkulowana, styl w jakim zaprezentowali się wałbrzyszanie już niestety nie. W środowisku kibiców coraz głośniejsze stawały się głosy, iż klubowi włodarze nie panują nad sytuacją. Brak realnych wzmocnień i pozbycie się kilku zawodników (Maciejak, Kłak, Tobiasz) doprowadziły do sytuacji, w której trener Bubnowicz musi łatać skład juniorami – po części również ze swojej winy, gdyż wszyscy, z testowanych przez niego piłkarzy, zostali skreśleni, gdyż według niego nie prezentowali odpowiedniej jakości. Tymczasem w wyniku biernej postawy na rynku transferowym w Górniku jakości nie ma wcale. Amatorskie podejście do przedsezonowych przygotowań także budziło wątpliwości.
Nadzieja jednak nie umarła, a rehabilitacja i odbicie się od dna miały nastąpić wraz z pierwszym meczem Górnika w roli gospodarza. Przeciwnikiem, na którym biało-niebiescy chcieli zarobić trzy punkty miała być Bytovia Bytów. Tymczasem zespół Bubnowicza zaprezentował się jeszcze gorzej niż w Tychach. Porażka na własnym stadionie 1:2 sfrustrowała fanów na tyle, że ci swoje emocje postanowili wyładować na... kibicach Bytovii. Kolejne mecze to następne kompromitacje, a postawa Górników w spotkaniu z Miedzią, głównym faworytem do awansu, powinna stanowić większą część materiałów instruktażowych dla młodych adeptów piłki nożnej pod nazwą „Jak nie grać w piłkę.” W grze wałbrzyszan złe było wszystko – co zrozumiałe brakowało kondycji fizycznej, ale zawiodły również obrane przez trenera rozwiązania taktyczne. W wyniku takiego skomasowania niesprzyjających czynników Górnik wrócił do Wałbrzycha z bagażem pięciu goli po stronie strat i zerową zdobyczą bramkową. Jeśli po meczu z Bytovią fani czuli się sfrustrowani, teraz mieli prawo do rozsierdzenia. Górnik się skompromitował.
Permanentne kłopoty finansowe są dla ludzi związanych biało-niebieskimi sytuacją niemal naturalną, dlatego tłumaczenie kibicom, iż karykaturalna postawa zespołu to wynik pustek w kasie są raczej przebrzmiałe. W Wałbrzychu wszyscy doskonale wiedzą, że nie ma pieniędzy, zastanawiają się tylko, dlaczego nikt nic nie robi, by takowe pozyskać. A sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana niż może się wydawać. Górnik już od dawna jest pod kreską. Co prawda aktualne finanse pozwalają na egzystencję, ale nie dają nadziei na progres. Wszyscy testowani piłkarze, którzy zostali odesłani do domów przez trenera Bubnowicza nie trafili do Górnika nie przez braki w swej piłkarskiej klasie, ale katastrofalny stan konta klubu.
Choć wydaje się, że wałbrzyskiemu Górnikowi udało się sięgnąć dna, zarówno na niwie organizacyjnej jak i sportowej, najbliższa przyszłość, a zwłaszcza kolejny rok budżetowy może okazać się decydującym dla przyszłości klubu nie tylko w drugiej lidze, ale w ogóle. Nie jest bowiem tajemnicą, iż lwią część budżetu klubu stanowiły - i tak liche w porównaniu z innymi miastami - dotacje z Urzędu Miasta. Tymczasem nie jest tajemnicą, iż nowy prezydent Wałbrzycha, Roman Szełemej, w ramach realizowanej przez siebie polityki zaciskania pasa będzie chciał zabrać Górnikowi ile się tylko da. A to, dla zasłużonego dla Polskiej piłki klubu może oznaczać jedno. Nekrolog.
Komentarze

haha ale bajki


