szukaj: 
23/05/2012 (środa)

FutbolNews.pl – Twój portal o piłce nożnej

Strona główna Informacje Teksty Czytelników Ile warte jest 150 milionów?

  Teksty Czytelników

20/08/2011 - Wojciech Kowalczyk
Zespół jest, boiska nie ma
17/08/2011 - Marcin Olczak
Rewolwery na kapiszony
17/08/2011 - Tomek Merchut
Pogrzeb wałbrzyskiej piłki

Zamów newsletter

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do newslettera Futbolnews.pl

  Flesz News

Nasi Czytelnicy piszą!

Artykuły zamieszczone w dziale "Teksty Czytelników" publikujemy w wersji oryginalnej, przesłanej przez Czytelników. Za treści w tej części serwisu redakcja nie odpowiada.

Teksty Czytelników

11/07/2011


Ile warte jest 150 milionów?

Wszystko za sprawą sponsorskiej umowy podpisanej między Manchesterem City (po części również miastem), a znanymi piłkarskiemu światu od lat - liniami lotniczymi Etihad Airlines. Na jej mocy obiekt "City of Manchester Stadium" obwołano mianem "Etihad Stadium".

Nie byłoby w całej sytuacji nic szczególnego, gdyby nie kwota jaką zapłacono za przechrzczenie niebieskiego terenu. Mowa tutaj o 150 milionach funtów brytyjskich za 10-letnie "etihadzenie" stadionu. Żebyście złapali rynkową relację powiadam Wam, że kupczenie poletkiem londyńskiego Arsenalu to kwota 100 milionów funtów za okres lat piętnastu.

Jeszcze kilka miesięcy temu, jeden z drugim szarpnąłby się na skromny tekst w temacie - ot, kolejna wielgachna transakcja, kaprys opływających ropą bogaczy. Dziś jednak, w obliczu obowiązywania Financial Fair Play, zbierze się Komisja Kontroli Gier i Zakładów pod egidą Europejskiej Federacji i oceni, czy aby na pewno ustalona między stronami kwota ma racjonalne przełożenie na tożsame rynkowe operacje.

Niech więc światła postać wyjaśni, na jakiej podstawie powołana komórka ma stwierdzić, że prawo do używania nazwy "Etihad Stadium" jest warte mniej niż 15 milionów rocznie. Zasadniczo kwota nie jest wzięta z kosmosu, a może w obliczu szumu - z którym właśnie mamy do czynienia - wartość transakcji jest wręcz zaniżona... Ciekawe, czy UEFA weźmie to pod kalkulator. Zwróćcie uwagę, że bliżej nieokreślona szejkowska korporacja - gdy jej się tylko kapryśnie - mogłaby równie dobrze zabulić kilkaset milionów za możliwość handlowania kanapkami w przystadionowej knajpie. Nie czyni tego. Przynajmniej na razie.

Wiem, że sportowi romantycy będą stawiać opór właścicielskim przemianom i pompowaniu kasy w pogoni za rychłym sukcesem, że nie podoba Wam się nierówność tej rywalizacji i przyklaskujecie wprowadzeniu nowych zasad rozliczeń, ale do cholery - futbol nigdy nie był sprawiedliwy. Południowcy czują piłkę lepiej od zimnej Północy, Jamajczycy biegają szybciej od innych nacji razem wziętych, a Mansour Bin Zayed Al Nahyan dysponuje bardziej sowitym kapitałem od swojskiego Wojciechowskiego.

Prawdę mówiąc, w otoczeniu The Citizens piłkarze mają kasę na czas, ozłocone kwotami transferowymi kluby również nie zrzędzą, budżet się zamyka, na minusie (albo i nie, bo wartość wizerunkowa jest nie do podliczenia) są jacyś tam prywatni właściciele. Spójrzcie na zarobki, dajmy na to, przeciętnych holywoodzkich aktorów - stwierdzić nawet można, iż przy co poniektórych nędzach artystycznych wynagrodzenie piłkarzy jest całkiem nieduże, a i kwoty transferowe już tak w oczy nie kłują. Proste to wszystko jak drut. Nie dla UEFA.

wstecz

Komentarze

 *
*
* - Wymagane pola

realizacja:  Ideo

powered by: CMS Edito

Serwis piłkarski FutbolNews.pl

Chcesz mieć wpływ na rozwój
piłkarskiego portalu i miesięcznika?

Podziel się z nami swoimi uwagami!
E-mail do redakcji:
Czekamy na Twoją opinię!