GraBLOG

Paweł Grabowski
Znów się kręci
Zainspirowany wpisami redakcyjnych kolegów w końcu postanowiłem wrócić do świata żywych. Koniec letargu, czas na małą reaktywację bloga.
Szczerze? Wreszcie chce mi się pisać. Ostatnio, jak za dawnych czasów, miałem sporo czasu by zasiąść przed telewizorem (tudzież sopcastem) i obejrzeć kilka meczyków – lepszych bądź gorszych, nie ważne. Istotne, że piłka znów zaczęła mnie kręcić. Znów, bo przez ostatni rok była niejako tylko zapychaczem. Oglądałem różne skróty, mecze, ale tylko, dlatego, bo czułem jakiś wewnętrzny przymus. Tak to już jest, że jeśli żyjesz tym na okrągło, to w pewnym momencie zbiera cię na wymioty.
Na szczęście w ten weekend wymiotów nie było. Był za to zachwyt nad bramką Dimitriego Payet z Saint Etienne, analiza składu i gry Sunderlandu, przeglądanie statystyk Lorika Cany. Nie mówiąc już o kartkowaniu skarbów kibica, skrupulatnie podbieranych z szafy Lebiedzia (oddam Premiership, jak zrobię ksero).
Akurat tak się złożyło, że w weekend zadyszka złapała faworytów. Tak jak w ubiegłym tygodniu większość z nich gładko wygrała, tak w ten jakoś im nie poszło. Potknięcia Manchesteru United, Realu Madryt, Bayernu Monachium, Bordeaux, Anderlechtu, Ajaxu, PSV i kilku innych to chyba wystarczające przykłady. Nawet taka Barcelona, choć wygrała, to tylko 1:0. A przecież Almeria do żadnych mocarzy raczej nie należy.
Największa zagadka to postawa Realu. Widzimy bowiem, co dla tej ekipy oznacza brak Cristiano. Przed meczem z Sevillą Luis Fabiano mówił, że Portugalczyk jest dobry, ale wyżej ceni umiejętności Kaki. Śmieszne, bo taki Kaka, Benzema czy inny miś to przy Ronaldo zwykłe szaraczki. Wydaje mi się, że Krystyna nawet o kulach zdziałałaby w niedzielę więcej niż wspomniana wyżej dwójka.
---
Skrót Saint Etienne – Bordeaux. Warto obejrzeć całość, bo bramka na 3:1 naprawdę niezła. Zresztą Payet to całkiem niezły piłkarz. Kiedyś dawał radę w Football Manager (jeszcze grając w Nantes), teraz jedzie z koksem w świecie rzeczywistym. No i ma sposób na Bordeaux. Równo rok temu też strzelił im bramkę.